Odwiedziłam ostatnio ‘najlepszy ośrodek narciarski w Polsce’
– tak się reklamuje na swojej stronie. Zapewne narciarze rzuciliby tu kilka
różnych nazw. Szczególnie, że jak już się robi taki ranking, to może on nosić
pewne cechy subiektywizmu. Dla niezorientowanych podpowiem, że chodzi o Kotelnicę
Białczańską.
Dawno w polskich górach nie jeździłam, a nawet wtedy
ograniczałam się do Zakopanego i okolic, więc jak dla mnie Kotelnica do miana
najlepszego ośrodka śmiało może pretendować. Zadziwiające jest jak po 10
latach, podczas których to moje umiejętności narciarskie poszły znacznie do
przodu, stoki w Białce jakby mniej strome się zrobiły. Ale na tym nie koniec zmian. Przybyło kilka tras
zjazdowych i kilka wyciągów. W tym najnowsza nowość: super nowoczesna kolej
krzesełkowa z podgrzewaną kanapą. Przyznam szczerze, że takiego cuda to nawet w
Alpach nie spotkałam. Już oczami wyobraźni widziałam, jak w przerwach między
zjazdami grzeję swoje zmarznięte pośladki na tym cudzie techniki…
I na wyobraźni
się skończyło, bo przy kasie karteczka: ogrzewanie kanapy z powodu awarii nie
działa. No trzeba mieć pecha! Akurat jak ja przejechałam 400 km musiała się popsuć.
Później okazało się, że to słynne ogrzewanie nie działa przez większość czasu. I
zastanawiam się czy to faktycznie awaria czy oszczędność w polskim wydaniu. Czy
znajdzie się ktoś, kto poczuł, jak ciepło wspomnianego ‘mebla’ rozchodzi się na jego tylnej, dolnej części ciała?
Na szczęście mróz jakoś strasznie nam nie dokuczał, a
sposobów na ogrzanie się jest kilka, o czym następnym razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz